Szczepan Kasiński „Szlachetny cel. Jak opowiadać historie, które przynoszą darowizny”

Ta niepozorna książeczka ma 102 strony. Łatwo ją przeoczyć w stosiku innych lektur. Nowy egzemplarz kupiłam za siedem złotych, co paradoksalnie – wcale nie zachęcało do zakupu. Siedem złotych? Jaką wartość można dostać za taką cenę?

Całkiem przyzwoitą

„Szlachetny cel” to książka, która dotyczy opowiadania historii przynoszących darowizny. Chodzi o to, by wiedzieć, co pisać i jak pisać, żeby odbiorcy chcieli dokonywać dobrowolnych wpłat. Nie mam tutaj na myśli wyłącznie zbiórek pieniędzy na leczenie chorych dzieci czy utrzymanie schroniska dla zwierząt. One oczywiście też potrzebują dobrych tekstów, żeby gromadzić środki, ale fundrising i crowdfunding to dużo więcej. Pieniądze możesz zbierać tak jak bracia Sekielscy na wyprodukowanie wymarzonego, niezależnego filmu. Możesz je zbierać na start firmy, wydanie książki czy nawet spłatę własnych długów. Zbieranie funduszy od tłumów jest coraz bardziej popularną metodą finansowania własnych planów. W Polsce to wcale nie jest łatwe, bo mamy narodową tendencję do kręcenia nosem na sam dźwięk hasła: „zbieramy fundusze”. Są jednak zbiórki, które przekraczają oczekiwania organizatorów.

Przykładowo:

Zbiórka na zakup nowego Seicento miała zebrać 5 tysięcy, a zebrała ponad 150 tys.

Źródło: https://pomagam.pl/NowySeicento

Ostatnia puszka Pawła Adamowicza – zaplanowano zbiórkę 1000 zł, a zebrano 15 991 611 zł

Żródło: https://www.facebook.com/donate/785858165083164/


Polacy są hojni, ale muszą wiedzieć, że warto się dołożyć. Cel, więc musi być taki, by chciano się z nim utożsamiać. By wpłacający mógł z dumą powiedzieć:

Tak dołożyłem się do tego. To też moja zasługa.

Marketing

Książka „Szlachetny cel” udowadnia, że teksty, które mają zbierać fundusze, są bardzo podobne do tekstów sprzedażowych. Również wykorzystują zasady marketingowe i im podlegają. Pisząc je, po prostu musisz sprzedać inny produkt. Trudniejszy, bo nienamacalny np. satysfakcję z dobrego uczynku. Podstawowe zasady i formuły copywriterskie się nie zmieniają. Trzeba wiedzieć do kogo i po co się pisze. Musisz znać cel tekstu i wiedzieć jakimi ścieżkami będziesz docierał do Darczyńców. To wszystko powinno być zawarte w strategii komunikacji.

Jest też trochę ciekawostek. Okazuje się, że duże znaczenie ma rozpoznawalność fundacji jako marki. Ważne jest to, czy wzbudza zaufanie. Ważne jest też to, kto podpisuje się pod zbiórką i kto wspiera ją swoim autorytetem.

Za co szanuję?

  • Za pigułkową wersję„Szlachetny cel” nie jest zbyt krótki. Jest akurat. Wyczerpuje temat i nie zagłębia się w podstawy copywritingu, które ktoś piszący teksty po prostu powinien znać już wcześniej. Ich powtarzanie tutaj nie miałoby sensu.
  • Za kody QR – kiedy autor powołuje się na przykłady kampanii i konkretnych stowarzyszeń od razu umieszcza w tekście kody QR, które można zeskanować i od razu przenieść się na właściwą stronę www.
  • Checklisty – to cztery dodatki na końcu książki. To 5 praw Darczyńcy, „Czy troszczysz się o słuchacza?”, schemat opowieści i w końcu – kalendarz opowiadania. Ten ostatni to lista tego, jak dzień po dniu powinno wyglądać poprawne przeprowadzenie kampanii.

Może się przydać

Na razie nie planuję pisać tekstów dla jakiejkolwiek fundacji, ale… kto wie? „Szlachetny cel” przeczytałam raczej po to, by lepiej zrozumieć schematy i mechanizmy wykorzystywane w komunikacji z Darczyńcami. Być może można je wykorzystać do innych celów. W sprzedaży przecież też liczy się marka i to, co sobą reprezentuje, a także zaufanie, jakie wzbudza w odbiorcach. Czy, więc teksty pisane dla obu tych grup różnią się tak bardzo? Na pewno część porad da radę przenieść na codzienną pracę copywritera.

You are currently viewing Szczepan Kasiński „Szlachetny cel. Jak opowiadać historie, które przynoszą darowizny”

Dodaj komentarz